Komputery kwantowe przedstawiane są jako magiczne urządzenia, które złamią wszystkie szyfry, rozwiążą nierozwiązywalne i otworzą drogę do „nowej epoki” technologii. Ale czy to naprawdę maszyny cudów, czy raczej specjalistyczne narzędzia z jasno wyznaczonymi granicami?
Teza
John Preskill w 2012 roku wprowadził pojęcie „quantum supremacy” – chwili, gdy komputer kwantowy wykona zadanie praktycznie niewykonalne dla klasycznych superkomputerów. Google ogłosiło w 2019 r., że ich procesor Sycamore rozwiązał problem losowego próbkowania macierzy w 200 sekund, podczas gdy klasyczny komputer potrzebowałby – według ich wyliczeń – 10 tysięcy lat. Media rozpisały się o przełomie: nowa era informatyki, kres kryptografii, rewolucja w medycynie i chemii. IBM, Microsoft i chiński zespół z USTC w Hefei ogłaszają kolejne rekordy liczby kubitów (Google zapowiada 1 mln kubitów do 2030 r.). Zwolennicy mówią o świecie, w którym symulacja złożonych reakcji chemicznych, modelowanie nowych leków, a nawet sztuczna inteligencja zostaną przyspieszone tysiąckrotnie.
Antyteza
Ale obraz jest bardziej złożony. IBM natychmiast zakwestionował triumf Google, wyliczając, że zadanie Sycamore dałoby się rozwiązać klasycznie w kilka dni, a nie w tysiące lat. Scott Aaronson i Gil Kalai przypominają, że „supremacja kwantowa” to pokaz możliwości, a nie przełom w praktyce. Komputery kwantowe cierpią na dekoherencję – kubity są niezwykle wrażliwe na zakłócenia, a systemy wymagają temperatur bliskich zera absolutnego. Dziś działają tylko dla bardzo specyficznych algorytmów (np. Shora – faktoryzacja liczb, Grovera – przeszukiwanie baz). W praktyce największe zastosowania są w symulacjach chemicznych i optymalizacji, a nie w uniwersalnym „wszystkomogącym” obliczaniu.
Na chłopski rozum
Komputer kwantowy to nie cudowna różdżka, tylko wyspecjalizowany mikroskop obliczeniowy. Tak jak teleskop pozwala patrzeć dalej, ale nie zamienia człowieka w boga kosmosu, tak komputer kwantowy pozwala przyspieszyć niektóre obliczenia, ale nie rozwiąże wszystkiego. Kto obiecuje, że „zlikwiduje wszystkie problemy”, ten sprzedaje mit.
Puenta
Komputery kwantowe to fascynujące narzędzia przyszłości, ale nie cud-maszyny. Trzeba je traktować jak kolejne wyspecjalizowane narzędzie nauki – cenne, ale ograniczone.