Czy świat, w którym żyjemy, to komputerowa symulacja? Hipoteza Nicka Bostroma z 2003 r. wzbudziła sensację: skoro rozwinięte cywilizacje mogą tworzyć symulacje rzeczywistości, prawdopodobieństwo, że my sami w niej żyjemy, ma być wysokie. Czy nauka daje tu cokolwiek poza fascynacją?

Teza
Nick Bostrom w artykule Are You Living in a Computer Simulation? stawia trylemat: albo cywilizacje wymierają, zanim osiągną technologię symulacji, albo nie są nimi zainteresowane, albo – jeśli jednak tworzą symulacje – my niemal na pewno w jednej z nich żyjemy. Elon Musk powtarza, że „szanse, iż żyjemy w podstawowej rzeczywistości, są minimalne”. Niektórzy fizycy (np. James Gates) sugerowali, że struktury matematyczne przypominające kody korekcyjne w teorii strun mogą wskazywać na „programowy charakter rzeczywistości”.

Antyteza
Krytycy wskazują, że to atrakcyjna metafora, ale nie hipoteza naukowa. Sabine Hossenfelder podkreśla: nie ma żadnych kryteriów weryfikacji. Paul Davies zauważa, że nawet gdybyśmy odkryli „pikselizację” przestrzeni, mogłoby to oznaczać własności kwantowe, a nie komputerową symulację. David Chalmers twierdzi, że hipoteza symulacji nie jest do obalenia – a więc nie spełnia kryteriów Poppera. To filozoficzna zabawa, nie teoria naukowa.

Na chłopski rozum
Kiedy upuszczasz szklankę, ona się tłucze. Nie dlatego, że ktoś to zaprogramował, ale dlatego, że działa grawitacja i materia. Nie trzeba programisty, żeby chleb spadał na podłogę masłem w dół.

Puenta
Hipoteza symulacji jest błyskotliwą metaforą naszych czasów, ale nie teorią fizyczną. Życie dzieje się naprawdę, a nie na serwerach.