Odkrycie techniki CRISPR wywołało zachwyt i lęk zarazem. Z jednej strony obiecuje leczenie chorób genetycznych, z drugiej — otwiera możliwość kształtowania człowieka według z góry przyjętych założeń. Czy jednak człowieka zaprojektować od początku do końca?
Gdyby jego natura była tylko biologiczna, zapewne tak.
Jednak jest on istotą rozumną — a to znaczy, że przekracza biologię. I właśnie dlatego wobec CRISPR potrzebna jest nie tyle ostrożność techniczna, ile antropologiczna.

Teza

Jennifer Doudna i Emmanuelle Charpentier, laureatki Nagrody Nobla w 2020 roku, udowodniły, że CRISPR pozwala precyzyjnie edytować geny. Zwolennicy mówią o końcu chorób dziedzicznych, o nadziei na dłuższe i zdrowsze życie, a nawet o szansie na ulepszenie ludzkich cech: inteligencji, siły, odporności. W wyobraźni kulturowej odżywa obraz „designer babies” — dzieci projektowanych przez rodziców według życzeń.
Jeśli człowiek byłby w całości zdeterminowany przez genów, ta wizja nie byłaby problemem. Jednakże …

Antyteza

Krytycy ostrzegają, że modyfikacja genomu nie jest zwykłą naprawą błędów natury. David Baltimore zwraca uwagę na nieprzewidywalne skutki uboczne, tzw. off-target effects.
W 2018 roku He Jiankui zmodyfikował DNA zdrowych bliźniaczek, by uczynić je odpornymi na HIV. Eksperyment, nazwany przez niego „profilaktyką”, był w istocie próbą projektowania człowieka — nie leczeniem, lecz tworzeniem nowego.
Podobne tendencje widać w badaniach nad zwiększeniem inteligencji, w selekcji zarodków pod kątem cech fizycznych, a nawet w wojskowych programach podnoszenia odporności żołnierzy.
To już nie jest medycyna, lecz inżynieria człowieka — nie troska o dobro, lecz o jego użyteczność. Gdy nauka zapomina, że człowiek nie jest li tylko funkcją, staje się techniką, która potrafi wiele, ale nie wie po co.

Na chłopski rozum

Nie trzeba bać się samego CRISPR-a, tylko tego, że zapomnimy, kim jest człowiek.
Geny nie tworzą natury ludzkiej — są jedynie jej nośnikiem.
Można naprawić wadliwy gen, ale nie można „ulepszyć” osoby, bo osoba nie jest sumą białek.
Leczenie przywraca porządek naturze; projektowanie narzuca jej własną wizję.
Gdy człowiek zaczyna poprawiać samego siebie, jakby był błędem, przestaje być zdolny do zrozumienia, kim w ogóle jest.

Puenta

Gdyby natura człowieka była wyłącznie biologiczna, CRISPR nie wymagałby zbyt wielu ograniczeń. Ale człowiek ma naturę rozumną, co oznacza, że człowieczeństwo nie jest „plikiem edytowalnym” w programach biologicznych.
Doskonałość człowieka nie polega na bezbłędnym genomie, lecz na życiu w zgodzie z własną naturą — rozumną, wolną i zdolną do miłości.
Geny nie potrafią uczynić człowieka dobrym. Są wprawdzie nośnikami życia, lecz nie jego sensu.

Technologia (w tym ta medyczna) nie jest ani dobra, ani zła. To człowiek musi wiedzieć, gdzie kończy się leczenie, a zaczyna pokusa manipulacji. Dlatego nie technika potrzebuje granic — tylko nasza ludzka wyobraźnia (z pozoru nieograniczona).